Pod batutą Samy’ego Rachida NFM Filharmonia Wrocławska wykona muzykę Kaiji Saariaho, Wolfganga Amadeusa Mozarta i Richarda Straussa. Francuski dyrygent związany jest obecnie z Boston Symphony Orchestra jako asystent Andrisа Nelsonsa. Występuje z czołowymi orkiestrami Europy, Azji i Ameryki Północnej, z powodzeniem rozwijając międzynarodową karierę, którą rozpoczął jako wiolonczelista Quatuor Arod – z jego członkami zdobył między innymi pierwsze nagrody w prestiżowych konkursach ARD i Carla Nielsena. Solistką wieczoru będzie francuska pianistka Lise de la Salle.
Koncert otworzy Ciel d’hiver autorstwa Kaiji Saariaho zaliczanej do grona najwybitniejszych fińskich kompozytorek. Utwór powstał w 2013 roku i stanowi rozwinięcie wcześniejszego dzieła – drugiego ogniwa orkiestrowego tryptyku Orion. To muzyka o specyficznym, onirycznym i nieco niepokojącym nastroju, niezwykle barwna, nasycona subtelnymi i finezyjnymi współbrzmieniami, doskonale oddająca chłód zimowej nocy. XXV Koncert fortepianowy C-dur KV 503 Wolfganga Amadeusa Mozarta powstał w 1786 roku w Wiedniu. Historia tego dzieła jest dość paradoksalna. Chociaż jego twórca, cieszący się wówczas sławą znakomitego pianisty, wykonywał je wielokrotnie, po jego śmierci koncert popadł w zapomnienie i do repertuaru powrócił dopiero w XX wieku. Jest to praca efektowna i pełna blasku, o jasnym, pogodnym charakterze. W pierwszej części ucho może wychwycić melodię do złudzenia przypominającą Marsyliankę, a w finale Mozart zacytował gawota ze swojej wcześniejszej opery Idomeneo. Ogniwo środkowe, utrzymane w pastoralnym F-dur, opiera się na subtelnym dialogu fortepianu z instrumentami dętymi drewnianymi.
Po przerwie zabrzmi muzyka Richarda Straussa. Träumerei stanowi czwartą część wczesnego zbioru Stimmungsbilder przeznaczonego pierwotnie na fortepian. Zgodnie z tytułem jest to kompozycja liryczna i pogodna, oparta na śpiewnej melodyce. Poemat symfoniczny Śmierć i wyzwolenie wywołał wielkie kontrowersje po prawykonaniu w 1890 roku. Celem jego autora było przedstawienie ostatnich chwil umierającego człowieka. Bohater mocuje się ze śmiercią, a w końcu odchodzi, by jego dusza znalazła ukojenie w potężnej, świetlistej apoteozie. Krytycy co prawda kpili, że Strauss potraktował temat zbyt dosłownie, a muzyka naśladująca bicie serca i przedśmiertne drgawki nie zasługują na miano sztuki. Jednak znakomity zmysł dramaturgiczny i barwna orkiestracja sprawiają, że utwór ten niezmiennie cieszy się wielkim powodzeniem.