Gondwana to nazwa prehistorycznego superkontynentu składającego się między innymi z terenów dzisiejszej Afryki, Ameryki Południowej, Antarktydy i Indii. Ruch płyt tektonicznych względem siebie zainspirował w 1980 roku spektralistę Tristana Muraila do stworzenia kompozycji, w której faktura kształtowana jest przez nieustanną transformację jej składników. Oprócz tego NFM Filharmonia Wrocławska pod batutą Gergelya Madarasa ożywi zapomniane piękno symfonii Ernő Dohnányia i współwykona koncert fortepianowy Ludwiga van Beethovena wraz z greckim wirtuozem Filem Liotisem.
Spektralizm wyodrębnił się w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wykorzystywał częstotliwościowo-amplitudowe spektrum dźwięku jako źródło materiału muzycznego. W Gondwanie, ambitnym dziele orkiestrowym, Murail „rozpisał” na orkiestrę przemiany syntetycznego, nieharmonicznego dźwięku dzwonu i rzeczywistego tonu puzonu. Komponując, wykorzystał do obliczeń narzędzia elektroniczne, lecz niezwykłe brzmienie, które słyszymy, wytwarzane jest wyłącznie środkami orkiestrowymi. Formalna zasada nieustannej zmiany, stosowana w różnych aspektach kształtowania formy, stanowi metaforę ruchu kontynentów. Można powiedzieć, że nie geologicznych, lecz emocjonalnych wstrząsów dostarczy następnie wykonanie III Koncertu fortepianowego Beethovena – stanowczej wypowiedzi utrzymanej w symbolicznej tonacji patosu wewnętrznej niezgody na rzeczywistość.
Podobnie może być z utworem wykonywanym po przerwie. Jego autorem jest węgierski pianista i kompozytor Ernő Dohnányi, urodzony sto pięćdziesiąt lat temu. Pozostaje on, niestety, postacią zapomnianą. Ten nazywany następcą Liszta wirtuoz fortepianu stał się ofiarą trudnego okresu historii swojego kraju po upadku monarchii Habsburgów. Los zaprowadził instrumentalistę aż za ocean, do stanu Floryda, ale I Symfonia d-moll z 1901 roku, której wysłuchamy, oznacza początek jego artystycznej drogi. Dzieło to wpisuje się zdecydowanie w stylistyczny nurt brahmsowski, chociaż słyszalne są także podobieństwa do innych, mniej konserwatywnych późnoromantycznych twórców. Pięć ogniw tego monumentalnego tour de force cechuje się zarazem klarownością faktury, jak i bogactwem kontrastów. Symfonia w sposób niecodzienny porywa swoją narracją i z pewnością może być uznana za przeoczoną perłę swoich czasów.