Wywodzące się z muzycznej rodziny Nadia i Lili Boulanger już jako dzieci zdradzały niebudzący wątpliwości talent kompozytorski. Przedwczesna śmierć młodszej z nich przerwała niestety bliską relację artystek. Dzieła obu tych przedstawicielek pokolenia debiutującego w pierwszych latach XX wieku usłyszymy w kontekście powstałego jeszcze przed narodzinami sióstr I Kwartetu c-moll Gabriela Faurégo. Z wyjątkowymi utworami zapoznamy się dzięki międzynarodowemu zespołowi złożonemu ze skrzypaczki Ushy Kapoor, altowiolistki Emmy Werning, wiolonczelisty Tatu Kauppinena oraz pianistki Anny Han.
Nazwisko Nadii Boulanger z pewnością nie jest obce większości osób interesujących się historią polskiej muzyki. By zgłębiać pod jej skrzydłami tajemnice kompozycji, do Paryża wyjeżdżali Grażyna Bacewicz, Wojciech Kilar, Kazimierz Serocki i wielu, wielu innych. Mniej znana od niej Lili z powodu słabego zdrowia dożyła jedynie dwudziestu czterech lat. Mimo to właśnie ona w 1913 roku została pierwszą kobietą wyróżnioną słynną Prix de Rome w dziedzinie muzyki. Wkrótce po jej odejściu w 1918 roku Nadia, która uważała laureatkę prestiżowej nagrody za bardziej uzdolnioną od siebie, porzuciła twórczość. Jako nauczycielka przez całe długie życie promowała dorobek zbyt szybko utraconej siostry.
Duety Nocturne oraz Cortège, czyli Dwa utwory Lili Boulanger to dzieła lekkie, utrzymane w charakterystycznych dla późnego francuskiego romantyzmu pastelowych barwach. Dwie odważniejsze harmonicznie kompozycje tej autorki, które usłyszymy, były natomiast jednymi z ostatnich, jakie napisała. Hipnotyzujący D’un soir triste to wieczorna medytacja. Czas mija, a myśli biegną w dziwnych kierunkach i niespodziewanie gęstnieją. Dla odmiany D’un matin de printemps wydaje się przywoływać rześki, deszczowy poranek. Kontrapunktujące tej muzyce Trzy utwory Nadii to niewielkich rozmiarów perełki dające ogromną przestrzeń do ekspresji. Nie zdradzają one, że Boulanger miała stać się za kilka lat wyrocznią dla młodych neoklasyków. Niezapomniany Kwartet Gabriela Faurégo pasuje do tego programu jak ulał – być może dlatego, że autor Requiem był nauczycielem legendarnej mentorki. Czy perspektywy tej trójki artystów okażą się zbieżne?