Nie każdy wie, że Shahzad Ismaily z wykształcenia jest biochemikiem. W świecie muzyki przypomina raczej alchemika, który elementy o przeróżnym pochodzeniu jest w stanie stopić w innowacyjną, jednorodną całość. Zagrał na kilkuset płytach, ale sam uważa się przede wszystkim za słuchacza, co zdecydowanie pomaga mu zarówno w komponowaniu do filmów, jak i w pracy producenta.
Dorastał w Pensylwanii jako syn lekarki i inżyniera budownictwa, więc naturalna łatwość, z jaką radził sobie w naukach ścisłych, przekładała się na to, co stało się dla niego prawdziwym wyzwaniem w muzyce. Do refleksji na temat tego, na ile jest ona w stanie na poziomie biochemicznym odmienić atmosferę danego miejsca, skłoniły go nie tylko podróże i doświadczanie jej w danym środowisku – na przykład poznawanie gamelanu na Bali czy twórczości Gnawa w Maroku. Listy źródeł inspiracji nie wyczerpują również studia nad tradycjami w Pakistanie, Indiach, Meksyku i Turcji. Sam artysta odwołuje się także do psychodelicznej podróży w głąb siebie, choć ważnym celem, jaki stawia sobie w pracy Ismaily, jest osiągnięcie podobnego rezultatu bez ułatwień w postaci substancji psychoaktywnych. Zmiana atmosfery miejsca, w którym muzyka rozbrzmiewa, zmiana w umysłach wykonawców i słuchaczy za pomocą samego dźwięku – oto jest zadanie!
Jeszcze nie wiadomo, gdzie dokładnie wystąpi artysta, a kwestia ta może się wyjaśnić dopiero w ostatniej chwili, ponieważ ma to być absolutnie wyjątkowe, intymne wydarzenie. Nie wiemy też po jakie, poza gitarą basową, narzędzia sięgnie amerykański multiinstrumentalista i które brzmienia wybierze ze swojej bogatej palety. Przy takim wachlarzu możliwości nawet samo wyobrażanie sobie tego, co może się wydarzyć podczas koncertu, staje się ciekawą przygodą. Zwłaszcza że główny bohater od lat pozostaje w bezpiecznej relacji z uczuciem niepewności.
Wszystkich wielbicieli jazzu i muzyki improwizowanej, jak i tych, którzy dopiero zaczynają z nimi swoją przygodę, zachęcamy do zakupu karnetu na nadchodzącą, 23. edycję Jazztopad Festival!