V Symfonia c-moll Ludwiga van Beethovena uchodzi za romantyczny manifest siły ducha artysty walczącego z nieubłaganym przeznaczeniem. To znakomite dzieło wykona NFM Filharmonia Wrocławska pod batutą maestra Christopha Eschenbacha. W pierwszej części koncertu wysłuchamy kompozycji innego z klasyków wiedeńskich – XIII Koncertu fortepianowego C-dur Wolfganga Amadeusa Mozarta. Partię solową zagra w nim Elena Bashkirova, laureatka nagrody International Classical Music Award, znana organizatorka życia muzycznego i założycielka Jerusalem International Festival of Chamber Music.
XIII Koncert fortepianowy C-dur KV 415 Wolfganga Amadeusa Mozarta powstał w latach 1782–1783, a więc na początku pobytu artysty w Wiedniu. Utwór wszedł w skład zbioru trzech koncertów, które można było wykonywać albo z orkiestrą, albo z kwartetem smyczkowym. O publikacji dzieła donosiło czasopismo „Wiener Zeitung”, a sam autor pisał o tych kompozycjach w jednym z listów, że ich największą zaletą jest „szczęśliwe połączenie między zbyt łatwym a zbyt trudnym; są bardzo błyskotliwe, przyjemne dla ucha, naturalne, lecz nie jałowe. Jest w nich parę fragmentów, które zadowolą tylko koneserów, ale i one napisane są tak, by mniej uczeni też odczuli przyjemność, choćby i nie wiedząc, dlaczego”.
Chociaż V Symfonia Ludwiga van Beethovena imponuje do dziś potoczystością narracji i ekonomią zastosowanych środków, to praca nad nią trwała bardzo długo, bo aż cztery lata. Twórca toczył upartą walkę z materią, dokonując niekończących się poprawek i rewizji. Zachowały się alternatywne szkice rozmaitych fragmentów dzieła, w tym aż czternaście wersji początku drugiego ogniwa. Tradycja romantyczna (w połączeniu z lubiącymi dramatyczne historie komentatorami) nadała sławnemu motywowi otwierającemu symfonię miano „motywu losu”. Nie mamy jednak pewności czy taka była intencja autora, brak nam bowiem wiarygodnych źródeł. Nie był nim na pewno rozpowszechniający tę historię asystent Beethovena. Z kolei Carl Czerny, uczeń twórcy, utrzymywał, że źródłem inspiracji stał się… śpiew ortolana, ptaka z rodziny trznadli, którego kompozytor usłyszał podczas jednego ze spacerów. Niezależnie od tego czy prawdziwa jest hipoteza walki z losem czy geneza ornitologiczna, nie da się zaprzeczyć, że powstało dzieło wybitne i zajęło stałe miejsce w historii muzyki.