Bohaterem wieczoru będzie urodzony w Rio de Janeiro znakomity skrzypek młodego pokolenia Nathan Amaral. Ma on na swoim koncie występy solowe z takimi renomowanymi zespołami, jak Boston Symphony Orchestra, Philadelphia Orchestra czy Philharmonia Orchestra. Podczas koncertu w NFM Brazylijczykowi towarzyszyć będzie brytyjski pianista i pedagog George Rowley. Program wydarzenia obejmuje trzy wyraźnie odmienne stylistycznie kompozycje, których twórcy – Claude Debussy, Edward Elgar i Heitor Villa-Lobos – stawiali sobie różne cele artystyczne i sięgali po zupełnie inne środki wyrazu.
Sonata g-moll należy do ostatnich dzieł Claude’a Debussy’ego. Została ukończona w 1917 roku, zaledwie rok przed śmiercią artysty. Partię skrzypiec wykonał wówczas Gaston Poulet, a przy fortepianie zasiadł sam Debussy – więcej publicznie nie wystąpił. Utwór stanowi trzecie ogniwo planowanego, lecz nieukończonego cyklu sześciu sonat na różne instrumenty. Charakterystyczne dla francuskiego twórcy wyrafinowanie kolorystyczne, bogactwo artykulacyjnych niuansów i kapryśna narracja splatają się tu z delikatnym, melancholijnym nastrojem.
Edward Elgar, starszy od Debussy’ego o pięć lat, nie był w swojej twórczości rewolucjonistą na miarę kolegi z Francji. Pozostał wierny romantycznej tradycji, a jego Sonata skrzypcowa e-moll powstała w 1918 roku. Kompozytor napisał ją w wiejskim domu nieopodal Fittleworth; jak zanotowała jego żona, atmosfera tego miejsca wywarła istotny wpływ na charakter muzyki. Elgar zamierzał zadedykować sonatę swojej przyjaciółce Marie Joshui i w jednym z listów wspominał: „Obawiam się, że nie prowadzi nas ona szczególnie dalej, ale jest pełna złotych brzmień i bardzo ją lubię; nie należy jednak oczekiwać niczego gwałtownie chromatycznego ani kubistycznego”. Adresatka tych słów po otrzymaniu listu odeszła, więc autor, chcąc uczcić jej pamięć, powtórzył główny temat wolnej części w zakończeniu finału sonaty.
Trzecim kompozytorem obecnym w programie jest Heitor Villa-Lobos, autor dziewięciu utworów zatytułowanych Bachianas Brasileiras, przeznaczonych na rozmaite składy i utrzymanych w zróżnicowanych formach. Łączą je dwie wielkie pasje ich autora: fascynacja muzyką Johanna Sebastiana Bacha oraz inspiracje brazylijskim folklorem. Villa-Lobos przez długi czas grał w ulicznych zespołach zwanych chôros, a jego twórczość nie znajdowała początkowo uznania wśród brazylijskiego establishmentu muzycznego. Przełom przyniosła pomoc Artura Rubinsteina, który wsparł artystę w wyjeździe do Francji – tam jego muzyka spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem. Bachianas Brasileiras nr 5, pierwotnie przeznaczona na głos i osiem wiolonczel, to utwór o szerokim oddechu, w którym ciepło brzmienia spotyka się z dyskretnym odcieniem melancholii.