Wichry, zamiecie, zawieruchy i burze – wszystkie siły przyrody są niczym wobec namiętności takiej, jaką starała się ukazywać sztuka barokowa. Przed nami wieczór z muzyką słynnego osiemnastowiecznego, francuskiego twórcy kantat Louisa-Nicolasa Clérambaulta. W koncercie wezmą udział wyspecjalizowani w przedstawianiu rozmaitych emocji śpiewacy – uczestnicy 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Obok nich na scenie pojawi się zespół instrumentalny prowadzony przez klawesynistkę Martę Niedźwiecką.
Louis-Nicolas Clérambault należał do muzycznej rodziny, której członkowie już od XV wieku służyli kolejnym francuskim monarchom. Jego ojciec, Dominique, grał w słynnej orkiestrze Le Vingt-quatre Violons du Roi. Louis-Nicolas był przede wszystkim organistą, pracował więc w kościołach, ale także w stworzonej przez Króla Słońce szkole dla dziewcząt w podwersalskiej miejscowości Saint-Cyr. Kantaty zawarte w programie koncertu utrzymane są w stylu nawiązującym do włoskiego, co na początku XVIII wieku było w Paryżu nowinką. Ówczesna estetyka opierała się na idei reprezentacji uczuć, których na co dzień nie okazujemy, szczególnie dzisiaj. Stąd tytułowe burze namiętności – mamy w końcu do czynienia z barokiem. Śpiewak staje się aktorem poruszanym przez muzykę.
Trzy z czterech kantat to monodramy ze skromnym, kameralnym akompaniamentem. W Le Jaloux wraz z samym zainteresowanym przeżywamy konwulsje kolejnych stanów zazdrości. Kolejne nawiązują do znanych postaci mitologicznych – Medei i Polifema. Ta pierwsza ukaże nam wątpliwości i wahania powodowane raną zadaną jej przez Jazona. Z kolei cyklop opowiadać będzie historię swojej miłości do Galatei, w której przeszkadzał mu Acis. Najbardziej rozbudowana jest ostatnia – La Triomphe de la paix. Pojawia się w niej kilka postaci: Flora, Pomona i Wertumnus – bóstwa czuwające nad wegetacją. Siłą rzeczy nie przepadają one za wojną i błagają Marsa o poddanie się urokom wiosny. Czy im ulegnie? Przekonamy się podczas koncertu.
