Podczas koncertu doskonale znanych publiczności instrumentalistów – Radosława Pujanka, Wojciecha Fudali oraz Michała Rota – zabrzmi głęboko poruszająca, stworzona przed i po Zagładzie, muzyka żydowska. Dziełom Ernesta Blocha i Mieczysława Wajnberga towarzyszyć będzie inspirowana tą stylistyką niedawna kompozycja Krzesimira Dębskiego.
Urodzony w Szwajcarii Ernest Bloch był jednym z pierwszych twórców, którzy podjęli się wypracowania stylu muzyki żydowskiej na wzór innych walczących o swoją niepodległość narodów. Jego Baal Shem z 1923 roku to trzy dźwiękowe ilustracje religijnych praktyk chasydyzmu – mistycznego ruchu judaistycznego zrodzonego w osiemnastowiecznej Polsce. Dwie pierwsze części cyklu odpowiadają chwilom medytacji i ekstatycznej modlitwy, a trzecia dotyczy radosnego jesiennego święta Simchat Tora.
Z kolei Trio fortepianowe Mieczysława Wajnberga („kompozytora z trzech światów”, jak polskiego Żyda działającego w ZSRR określiła Danuta Gwizdalanka) pochodzi z naznaczonego zniszczeniem roku 1945. Po ucieczce z Polski artyście udało się zamieszkać w Moskwie dzięki pomocy Dmitrija Szostakowicza. Ani pisząc utwór, ani później autor nie dowiedział się, jaki los spotkał jego rodzinę. W tym trzymającym za serce dziele trudno nie usłyszeć niemożliwego do wyrażenia słowami komentarza co do okropieństw wojennej pożogi. Podobne skojarzenia nasuwają się przy zarówno dramatycznej Toccacie, jak i elegijnym Poemacie. W1953 roku Stalin w ramach „spisku lekarzy kremlowskich” z antysemickich pobudek zdecydował o umieszczeniu Wajnberga w więzieniu na Łubiance. Dzięki interwencji Szostakowicza oraz niespodziewanej śmierci dyktatora kompozytor uniknął jednak losu syberyjskiego zesłańca. Dedykowana koledze po fachu, a nawet przyjacielowi, poruszająca V Sonata skrzypcowa powstała niedługo później. To rozbudowane dzieło wydaje się chłodniejsze emocjonalnie od tria, jest to jednak paradoks. Muzyka tworzona w państwach totalitarnych często, poprzez ironię lub podwójne kodowanie, wyraża skrajne emocje, takie jak rozpacz, pod pozorem spokoju i kontroli.
Najmłodszą z kompozycji prezentowanych tego wieczoru, bo powstałą już w XXI wieku, będzie utwór koncertowy Dębskiego, opatrzony tytułem Dos lid far jidisze fidl (‘Pieśń na żydowskie skrzypce’). Usłyszymy go w wiolinowo-fortepianowym opracowaniu. Inspirowany jest sztuką pozostałą po straconych sąsiadach i braciach.