Od lat dwudziestych ubiegłego stulecia w historii muzyki europejskiej zaznaczył się wyraźnie sposób komponowania określany jako neoklasycyzm. Sięgając po tradycje minionych epok i równocześnie pozostając otwarty na nowości, ustawił się w opozycji wobec zarówno nieopanowanej ekspresji postawy romantycznej, jak i nieprzystępności cechującej awangardę. Podczas kameralnego koncertu dzieła artystów tworzących w tym nurcie zaprezentuje czworo związanych ze Śląskiem wykonawców: oboistka Justyna Stanek, skrzypek Bartłomiej Fraś, wiolonczelistka Julianna Vinci i pianistka Monika Kruk.
Z neoklasycyzmem często łączona jest działalność Grażyny Bacewicz. Kluczowe dla niej formalna przejrzystość, dramaturgiczna czytelność oraz przekonanie o autonomii muzyki znakomicie wpisują się w ten prąd. Po II wojnie światowej kompozytorka rozpoczęła jednak etap poszukiwań nowych środków wyrazu. Skłoniło to brytyjskiego muzykologa Adriana Thomasa do porównania jej ówczesnej artystycznego podejścia do kameleona. Sonatina na obój i fortepian, której wysłuchamy, powstała dość późno – w 1955 roku. Pomimo tego nosi jednak wyraźny rys neoklasycznych wzorców. Zoltána Kodálya z Polką, oprócz podobnych do pewnego stopnia postaw estetycznych, łączy też waga doświadczeń zdobytych w młodości podczas pobytu w Paryżu. Artystka z Łodzi studiowała tam u legendarnej Nadii Boulanger, a Węgier po przyjeździe do stolicy Francji w 1907 roku zachwycił się twórczością Claude’a Debussy’ego. Po powrocie do ojczyzny Kodály skupił się na muzyce kameralnej. W 1914 roku skomponował swoje ekspresyjne i melodyjne zarazem Duo na skrzypce i wiolonczelę op. 7.
Sonatę na obój i fortepian francuski neoklasyk Francis Poulenc napisał niedługo przed śmiercią. Wydane w 1962 roku dzieło okazało się jego ostatnim. Poświęcił je pamięci Siergieja Prokofiewa. To właśnie ta dedykacja, a także przeczucie zbliżającego się końca musiały wpłynąć na żałobny charakter utworu. Rozpoczyna go Elegia, a po wprowadzającym ożywienie Scherzu przychodzi czas na posępny Lament. Na gruncie kultury czeskiej z kolei wiodącym artystą przejawiającym neoklasyczną orientację był Bohuslav Martinů. Przez niemal całe życie pozostawał emigrantem: w 1923 roku wyjechał na studia do Paryża, który opuścił dopiero podczas II wojny światowej. Trafił wtedy do Stanów Zjednoczonych. Powstał tam między innymi Kwartet na obój, skrzypce, wiolonczelę i fortepian w 1947 roku. Ta błyskotliwa, pełna lekkości kompozycja być może posłużyła autorowi jako forma odpoczynku od większych form.