Ostatni raz Yulianna Avdeeva odwiedziła NFM w 2018 roku z okazji obchodów stulecia polskiej niepodległości. Wykonywała wówczas jeden z koncertów fortepianowych najsławniejszego z kompozytorów urodzonych nad Wisłą. Laureatka I nagrody XVI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w dorobku ma też nagrania dzieł Mieczysława Wajnberga i Władysława Szpilmana. Podczas zakończenia sezonu NFM Orkiestry Leopoldinum artystka wystąpi z zespołem w niezwykłych koncertach Alfreda Schnittkego oraz Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego.
Program wieczoru rozpięty będzie pomiędzy błyskotliwą, lekką klasyką a jej dwudziestowieczną reinterpretacją. Do pierwszej kategorii bez wątpienia zaliczymy VI Serenadę D-dur Wolfganga Amadeusa Mozarta znaną jako Serenata notturna przeznaczoną na instrumenty smyczkowe i kotły. Można przypuszczać, że to pełne czaru i humoru dzieło powstało na specjalne zamówienie przedstawiciela wyższych sfer, by jego wykonanie uprzyjemniało wieczór spędzany na rozrywkach w większym gronie. Koncert podwójny d-moll Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego, który zabrzmi potem, jest z kolei dziełem czternastolatka. W 1823 roku cudowne dziecko epoki romantyzmu było już świetnym pianistą, skrzypkiem, ale też interlokutorem Goethego i filozofem. Panując nad techniką gry na obu instrumentach solowych, młodzieniec zdołał stworzyć zajmującą, zaiste wirtuozowską kompozycję opartą na pełnym wachlarzu emocji.
Podczas apogeum potęgi III Rzeszy, 1942 roku w Monachium premierę miała ostatnia opera Richarda Straussa – Capriccio. Spektakl rozpoczyna scena koncertu – wykonywany jest sekstet autorstwa jednego z bohaterów. Dziwne, autotematyczne i wystylizowane dzieło było niejako świadkiem jednych z najstraszliwszych rozdziałów historii, w wyniku czego otwierający je utwór kameralny brzmiał jak echo dawnego piękna. Koncert Alfreda Schnittkego z 1979 roku zaś jest dojrzałą próbą polistylistyczną. Formalnie nawiązuje i do sonaty, i wariacji. Słychać tu romantyczne, a nawet klasyczne faktury fortepianowe, odwołania do chorału prawosławnego, improwizacji jazzowej, momenty taneczne, wielkie apogea i wyciszoną alienację. Obecność pełni muzycznego sensu okazuje się za każdym razem pozorna, a jednak zakończenie według kompozytora sugeruje pewną nadzieję…