Koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod batutą Thierry’ego Fischera w całości poświęcony jest muzyce Johannesa Brahmsa, którego sto trzydziesta rocznica śmierci upamiętniona zostanie w 2027 roku. W programie znalazły się dwa dzieła powstałe niemal równocześnie – pełen rozmachu Koncert skrzypcowy D-dur op. 77 oraz II Symfonia D-dur. Solistą wieczoru będzie amerykański skrzypek Benjamin Beilman zaliczany przez krytyków do najwybitniejszych artystów swojego pokolenia.
Koncert skrzypcowy D-dur op. 77 został sporządzony w 1878 roku z myślą o przyjacielu kompozytora, wybitnym skrzypku Josephie Joachimie. Prawykonanie odbyło się rok później w lipskim Gewandhausie – jako solista wystąpił właśnie Joachim, a orkiestrę poprowadził sam Brahms. Utwór spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności, choć krytycy nie byli jednomyślni. Jeden z nich określił koncert jako napisany „przeciwko skrzypcom”, Henryk Wieniawski uznał go za niewykonalny, a Pablo de Sarasate odmawiał zagrania, twierdząc, że nie zamierza bezczynnie stać na estradzie podczas Adagia, gdy najpiękniejszą melodię autor powierzył obojowi. Historia zweryfikowała te opinie. Dziś Koncert skrzypcowy Brahmsa należy do najważniejszych dzieł w repertuarze przeznaczonym na ten instrument, cenionych nie tyle za wirtuozowski efekt, ile za symfoniczny rozmach, bogactwo faktury i równowagę między partią solową a orkiestrą. W części wolnej uwagę przyciąga szczególnie liryczne solo oboju, które na chwilę staje się głównym bohaterem narracji, finał natomiast – inspirowany muzyką węgierską – zachwyca energią, fantazją i żywiołowością.
II Symfonia D-dur z kolei powstała latem 1877 roku podczas pobytu Brahmsa w malowniczej Karyntii. Kompozytor ukończył ją w zaledwie kilka miesięcy, co wyraźnie kontrastuje z wieloletnią pracą nad I Symfonią. Po premierze komentatorzy szybko zaczęli porównywać nowe dzieło do Pastoralnej Beethovena. Rzeczywiście, Druga należy do najbardziej pogodnych utworów Brahmsa, choć pod tym wrażeniem kryją się również momenty zadumy i niepokoju. Szczególny urok ma trzecia część dzieła – subtelna stylizacja menueta, jednego z najpopularniejszych tańców epoki klasycyzmu. Finał zaś przynosi muzykę pełną blasku i energii. Narastające napięcie prowadzi do triumfalnej kulminacji, w której szczególnie efektownie brzmią instrumenty dęte blaszane. Dzięki połączeniu liryzmu i optymistycznego wyrazu II Symfonia pozostaje jedną z najchętniej wykonywanych kompozycji Brahmsa.