Pomysłodawcą konstrukcji violi organista, instrumentu klawiszowo-smyczkowego, był sam Leonardo da Vinci. Jego szkice zapisane w zbiorze prywatnych notatek z lat 1489–1492, tak zwane Codice Atlantico, pokazują ewolucję konceptu od znanej już w średniowieczu liry korbowej do konstrukcji, która według intencji wynalazcy prawdopodobnie docelowo przypominać miała klawesyn. Autor Portretu Cecylii Gallerani, sam będąc muzykiem, pragnął stworzyć instrument doskonały: łączący możliwości wykonywania struktur wielogłosowych na klawiaturze z ciągłym, ekspresyjnym dźwiękiem violi. Podczas Forum Musicum możliwości zapomnianej formy zaprezentuje Sławomir Zubrzycki, który kilkanaście lat temu skonstruował jej własną wersję.
Tworząc instrument, artysta nawiązywał do opartych na tej samej, co opracowana przez geniusza z Toskanii, zasadzie realizacji z przełomu XVI i XVII wieku – okresie wielkiej kreatywności budowniczych instrumentów. Jako pierwszy urządzenie takie – nazwane Geigenwerk – urzeczywistnił w 1575 roku w Norymberdze Hans Heiden. Choć przypisywał samemu sobie ten wynalazek, jego ulepszona wersja z 1600 roku odzwierciedlała niemal dokładnie mechanizm opracowany ponad sto lat wcześniej przez da Vinciego. Instrument Heidena, opisany potem w słynnym dziele Syntagma Musicum Michaela Praetoriusa, inspirował kolejnych twórców w całej Europie. Przez wieki pomysł powracał pod różnymi nazwami: jako Lyrichord, Bogenklavier czy klawiolin. Zasada wydobywania dźwięku była w nich za każdym razem podobna – naciśnięcie klawisza powodowało zbliżenie struny do obracających się kół lub poruszającego się paska, działających jak smyczek violi.
Sławomir Zubrzycki jest absolwentem Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie, zaangażowanym w popularyzację violi organista od 2014 roku. Podkreśla on, że „rekonstrukcja instrumentu i rekonstrukcja repertuaru to dwa równoległe procesy”. Podczas festiwalowego koncertu sięgnie po różnorodną muzykę obejmującą twórczość renesansową i barokową. Zabrzmią dzieła mistrzów pochodzących ze szkoły franko-flamandzkiej. W czasach działania tych kompozytorów granica między twórczością instrumentalną a wokalną była płynna. Jako dowód na to posłuży chociażby przedstawienie w dwóch wersjach pieśni Susanne un jour. Nie zabraknie także renesansowych tańców, między innymi z tabulatury Jana z Lublina. Wysłuchamy także utworów Francuza Marina Marais – największego wirtuoza violi da gamba na dworze „Króla Słońca”.