Lutosławski Quartet oprócz dzieł renesansowego mistrza Orlanda di Lassa i barokowego geniusza Johanna Sebastiana Bacha zaprezentuje także późną kompozycję Ludwiga van Beethovena. Ich dorobek łączy wspólny mianownik: odwaga formalna i gotowość do przekraczania granic. Tego wieczoru usłyszymy także muzykę nową. Jej autorzy – Alfred Schnittke, a także Arvo Pärt – zasłynęli z twórczych nawiązań do sztuki minionych wieków.
Wydarzenie rozpocznie kompozycja najnowsza. Da pacem Domine z 2004 roku jest efektem zamówienia, jakie u Arvo Pärta złożył słynny hiszpański interpretator muzyki dawnej Jordi Savall. Stworzony przez Estończyka utwór łączy gregoriańską antyfonę z techniką tintinnabuli i wykorzystaniem technik renesansowych. W rezultacie powstała poruszająca modlitwa o pokój, której prawykonanie zadedykowano ofiarom dżihadystycznych zamachów terrorystycznych w Madrycie w 2004 roku. Brak ściśle określonej obsady zaowocował wieloma wersjami wokalnymi i instrumentalnymi dzieła. Następnie spotkamy się z twórczością działającego w drugiej połowie XVI wieku przedstawiciela szkoły franko-flamandzkiej. Orlando di Lasso był aktywny głównie na terenie dzisiejszych Niemiec. Cieszył się jednak międzynarodowym uznaniem – jego utwory publikowały wszystkie liczące się wówczas oficyny wydawnicze. Stabat Mater z 1585 roku to w oryginale kompozycja ośmiogłosowa, przeznaczona na dwa chóry. Choć nie należy do najbardziej radykalnych brzmieniowo dzieł tego artysty, badacze wykazali, że sposób prowadzenia w niej motywów wyprzedzał epokę odrodzenia i stał się powszechny dopiero w baroku.
Alfred Schnittke przeszedł do historii jako reprezentant polistylizmu. W swojej twórczości swobodnie żonglował nawiązaniami, cytatami i technikami kompozytorskimi, często w sposób humorystyczny, a nawet jawnie sarkastyczny dialogując z muzyką minionych epok. „Jednym spośród moich życiowych celów było utworzenie pomostu nad przepaścią pomiędzy muzyką poważną i lekką, nawet jeślibym miał przy tym skręcić kark” – pisał. Już sam początek III Kwartetu smyczkowego, który w całości zabrzmi podczas koncertu, pokazuje wachlarz stylistyczny, z jakim będziemy mieli tu do czynienia. W ciągu zaledwie kilku taktów Schnittke cytuje Stabat Mater Lassa, Wielką fugę Beethovena oraz motyw D–S–C–H – muzyczny kryptogram, którym posługiwał się w swoich utworach Dymitr Szostakowicz. Wysłuchamy także Fugi h-moll Johanna Sebastiana Bacha pochodzącej z Das Wohltemperierte Klavier, czyli obszernego, dwuczęściowego cyklu preludiów i fug. Całość w założeniu miała być materiałem pedagogicznym dla kształcącej się młodzieży. Każda część zawiera dwadzieścia cztery pary utworów skomponowanych kolejno w tonacjach durowych i molowych ułożonych w szeregu chromatycznym, począwszy od C-dur, a skończywszy na h-moll. Fuga, po którą sięgną muzycy Lutosławski Quartet, zamyka pierwszy tom zbioru. Cechuje ją nastrój spokojnej, głęboko intelektualnej medytacji.
Wieczór zwieńczy Wielka fuga. Była ona pierwotnie ostatnim ogniwem Kwartetu smyczkowego B-dur op. 130 Ludwiga van Beethovena. Wydawca prosił jednak kompozytora o napisanie nowego finału, obawiając się, że arcytrudna część zniechęci wykonawców i publiczność. Beethoven na to przystał, a Wielką fugę opublikowano osobno jako op. 133. Przez wiele lat komentatorzy wypowiadali się o niej z niechęcią, porównując ją do muzycznej wieży Babel i nazywając „niemożliwym do odczytania, pełnym błędów koszmarem”. Trafnie ocenił ją dopiero Igor Strawiński, który sto lat po jego powstaniu nazwał to dzieło współczesnym. Do dziś zachowało ono zdumiewającą świeżość.