Jacek Kaspszyk – dyrygent od lat związany z najważniejszymi polskimi orkiestrami i uznawany za wybitnego interpretatora muzyki późnego romantyzmu – zainauguruje nowy sezon artystyczny NFM Filharmonii Wrocławskiej, a jako solista wystąpi Steven Isserlis. Program wieczoru połączy dwa dzieła utrzymane w tonacji e-moll: melancholijny Koncert wiolonczelowy Edwarda Elgara oraz pełną zaskakujących kontrastów VII Symfonię Gustava Mahlera.
Edward Elgar był tradycjonalistą. Nie interesowało go poszukiwanie nowych dróg, a jego język muzyczny pozostawał silnie zakorzeniony w estetyce romantycznej. Koncert wiolonczelowy e-moll należy do późnych kompozycji artysty. Powstał w 1919 roku i często bywa postrzegany jako dzieło podsumowujące nie tylko twórczość Elgara, lecz wręcz całą epokę odchodzącą w przeszłość po dramatycznych wydarzeniach I wojny światowej. Choć gatunek ten kojarzy się zazwyczaj z muzyką efektowną i popisową, to ten utwór ma charakter introspekcyjny, liryczny i melancholijny. Dominuje w nim atmosfera zadumy i wyciszenia. Został napisany w czasie, gdy sztuka Elgara zaczynała tracić popularność, dlatego także samo dzieło przez wiele lat pozostawało niedocenione. Przełom nastąpił dopiero w 1965 roku, kiedy ukazało się nagranie z udziałem zaledwie dwudziestoletniej Jacqueline du Pré. Jej interpretacja przyczyniła się do ogromnego zainteresowania utworem, które trwa do dziś. W NFM partię solową wykona brytyjski wirtuoz Steven Isserlis, jeden z najwybitniejszych wiolonczelistów naszych czasów. Artysta gra na pochodzącym z pracowni Stradivariusa instrumencie „Marquis de Corberon” z 1726 roku. Muzyk regularnie występuje z najważniejszymi orkiestrami świata, a jego nagrania zdobyły liczne nagrody. Jest również autorem popularnych książek dla dzieci, przybliżających życie i twórczość wielkich kompozytorów.
Po przerwie zabrzmi VII Symfonia e-moll Gustava Mahlera, reprezentująca świat skrajnie odmienny od koncertu Elgara. To dzieło radykalne pod względem języka muzycznego, pełne kunsztownych, a momentami wręcz celowo przerysowanych efektów kolorystycznych. Nieoficjalny podtytuł kompozycji brzmi „Pieśń nocy”. Choć Mahler nigdy oficjalnie go nie zaakceptował, pozostawił liczne wskazówki dotyczące interpretacji utworu. Uporczywy rytm pierwszego ogniwa ma przypominać rytm wioseł, drugie inspirowane było Strażą nocną Rembrandta, trzecie autor nakazał wykonywać „cieniście”, czwarte ma charakter czułej serenady z rozbudowanymi partiami gitary i mandoliny, a pompatyczny finał twórca podsumował słowami: „świat jest mój!”. Przez długi czas VII Symfonia pozostawała na marginesie repertuaru dyrygenckiego. Dopiero w drugiej połowie XX wieku zaczęto wykonywać ją częściej, a publiczność stopniowo doceniła oryginalność i niezwykłe bogactwo barw tego dzieła.